Wybierz lokalizację
Aby zobaczyć menu, wybierz lokalizację
Aby zarezerwować stolik, wybierz lokalizację
Aby zamówić z dostawą, wybierz lokalizację
Chmielna 10/UB06
Świętego Ducha 64
Most Pauliński 2-10
Rynek 29
Piotrkowska 37
Poznańska 4/2
Zamkowa 7
Łazienna 28/1
Rynek Staromiejski 10
Główny Rynek 14
Luty, choć krótki, w Pierogarni Stary Młyn obfitował w wiele pozytywnego. W moim odczuciu – działo się, mimo krótkiego miesiąca, który sugeruje kalendarz.
Po trudnym, wymagającym, długim i mroźnym styczniu przyszedł czas na luty, który, jak się okazało, stał się czasem, w którym wiosna zaczęła witać Polaków i zabierać ich na spacery. Wystawialiśmy twarze do słońca, łapiąc witaminę D i pierwsze ostrożne obietnice ciepłych dni.
Jak by się zdawało, restauracja to punkt obowiązkowy wszystkich walentynkowych randek. To tradycja, którą kochają restauratorzy – stoliki pełne Gości, miłe rozmowy przy stolikach, miłość unosząca się w powietrzu.
Z tej okazji w Pierogarniach pojawiła się specjalna wkładka, która była inna niż dotychczasowe – pojawiły się odważne smaki, które przesuwają granicę tego, czego Goście spodziewają się znaleźć w Pierogarni.
Największe wrażenie zrobiły na mnie pierogi z pieczonym łososiem, ricottą i szpinakiem, podawane z sosem z langustynek, mięsem muli i kawiorem z pstrąga.
Jeśli nie próbowaliście – naprawdę żałujcie. Serio.
Pozostając przy smakach to na prowadzenie wysunęła się zupa pomidorowa. Wszyscy lubią, wszyscy znają i, jak się okazuje, wszyscy nadal szanują i chętnie wybierają w restauracjach.
W lutym była to najchętniej jedzona pozycja z wkładki sezonowej. Wcale mnie to nie zdziwiło tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. To trochę gastronomiczny archetyp komfortu – smak dzieciństwa, babcinej kuchni, czegoś, co jest przewidywalne w dobrym sensie.
Luty nie mógł się obejść bez Tłustego Czwartku, święta przez wielu uwielbianego, wyczekiwanego i celebrowanego z apetytem. Nic dziwnego, nie liczymy wtedy kalorii, rozgrzeszamy się z nieumiarkowania w jedzeniu i od piątku ruszamy na siłownię spalać zbędne kalorie. W tym roku rozpieszczaliśmy naszymi pączkami mieszkańców Kalisza i Torunia, którzy chętnie składali zamówienia na zestawy pączków. Tłusty Czwartek ma w sobie coś uroczego – pozwala na odrobinę nieumiarkowania.
Obiecuję, że nie zawiedziecie się na wiosnę, kiedy w Pierogarni pojawi się nowa karta, pełna świeżych smaków, ciekawych kompozycji, nowych wersji. Prace trwają w najlepsze. Dlaczego już? Za nami burze mózgów, a przed nami degustacje wewnętrzne, dopracowywanie receptur, testy nowych produktów, sesja zdjęciowa, projekt graficzny itd. Itp. Najbardziej lubię właśnie ten czas.
Był też piątek 13.
Nie zauważyłam szczególne pecha. I życzę Wam i sobie, żeby przesądy przestały nas ograniczać, a szczęście brało się z talerza.
Odpowiednio skomponowane posiłki wpływają na produkcję hormonów szczęścia. Tak też działa celebracja posiłków, wspólne jedzenie z bliskimi, w miłej atmosferze i bez pośpiechu.
Nie tylko przez żołądek do serca. Również przez żołądek do lepszego życia.
Luty powoli kończył zimę w mojej głowie i mam nadzieję, że tak już zostanie.
Przed nami wiosna, Wielkanoc, nowe menu, degustacje i cała ta niewidoczna część gastronomii, która w perspektywie zbuduje doświadczenia Gości na kolejne miesiące.
Restauracja żyje nie tylko wtedy, gdy Goście siedzą przy stołach, ale także wtedy, gdy ktoś w kuchni myśli, co zaserwować za parę ładnych tygodni.
I właśnie to się teraz dzieje.
Sylwia z Zespołu Pierogarni Stary Młyn
Styczeń to był dziwny miesiąc. Miał być nowym...
Styczeń ma swój rytm. Skrzypiący śnieg pod butami,...