Wybierz lokalizację
Aby zobaczyć menu, wybierz lokalizację
Aby zarezerwować stolik, wybierz lokalizację
Aby zamówić z dostawą, wybierz lokalizację
Chmielna 10/UB06
Świętego Ducha 64
Most Pauliński 2-10
Rynek 29
Piotrkowska 37
Poznańska 4/2
Zamkowa 7
Łazienna 28/1
Rynek Staromiejski 10
Główny Rynek 14
Mam wrażenie, że maj to jedyny miesiąc w roku, który wszyscy próbujemy przeżyć trochę bardziej. Zaczynamy sezon grillowy, zbieramy bez, cieszymy się, że życie miasta nie kończy się o 17.
Maj w Polsce zawsze stoi pod znakiem Majówki, festiwali muzycznych, Nocy Muzeów oraz studenckich Juwenaliów… I chyba właśnie dlatego w tym roku wyjątkowo mocno poczułam potrzebę romantyzowania wiosny: doceniania zapachów, łapania słonecznych dni, zauważania kwitnących drzew i wszechobecnej zieleni w wielu odcieniach.
Dobry plan na początek dnia?
Usiąść w restauracyjnym ogródku, łapiąc pierwsze promienie ciepłego słońca, zamówić śniadanie, napić się filiżanki świeżo zaparzonej kawy i chociaż na chwilę wyciszyć telefon.
Od niedawna w Pierogarni Stary Młyn można zacząć dzień od pierogów. I szczerze? To jest wizja świata, która przypadnie do gustu wszystkim fanom pierogów „zawsze i wszędzie” i nie tylko im.
Do śniadaniowego menu wprowadziliśmy Lepiochy i Leniuchy, więc od 8:03 można usiąść przy stole i zacząć poranek spokojniej niż zwykle i z pierogami. Szczególnie w Toruniu, Gdańsku i Wrocławiu, gdzie śniadania już zdążyły stać się rytuałem wielu Gości.
Maj w Pierogarni upłynął też pod znakiem urodzin marki.
Ale co to by były za urodziny bez atrakcji i prezentów. W te urodziny to my chcieliśmy, żeby Goście czuli się częścią wydarzeń, bo każdy jest ważny w naszej historii – ktoś kiedyś przychodził na pierogi z rodzicami, a teraz przychodzi z własnymi dziećmi. Niesamowite, jak restauracja może stać się dużą częścią czyichś wspomnień 🙂
Było zwiedzanie z przewodnikiem Pawłem Bukowskim Torunia śladem historii ukrytych w lokalizacjach, pod którymi znajdują się Pierogarnie. Paweł potrafi opowiadać w taki sposób, jakby odkrywał tajemnice ukryte między cegłami kamienic.
Odbyły się warsztaty lepienia pierogów, w których wydobywaliśmy radość z prostych rzeczy, wspólnie spędzanego czasu oraz zdobywania nowych umiejętności, a wszystko to pod okiem Radka, który 19 lat temu został pierwszym pracownikiem zatrudnionym w Pierogarni Stary Toruń i teraz jako Executive Chef trzyma pieczę nad wszystkimi lokalizacjami marki.
Była też gra miejska – 10 lat temu stworzyliśmy swoją grę, która nie należy do najłatwiejszych, ale wymaga sprytu, dokładnego patrzenia na historyczne miejsca na mapie toruńskiej starówki oraz zaangażowania. Pierwsze 10 drużyn, które ukończyły grę otrzymywały od nas vouchery do wykorzystania w Pierogarni,
Do tego zdrapki z nagrodami, akcja „19. bon je za darmo” i mnóstwo rozmów przy stolikach.
Fajnie obserwować, jak Goście przychodzą tylko coś zjeść, a wychodzą z niespodzianką, której się nie spodziewali.
Za nami maj, a przed nami czerwiec, jeszcze bardziej bogaty w sezonowe warzywa i owoce, które oznaczają, że nadszedł najlepszy czas dla naszych kubków smakowych. 😉
Ostatnio dowiedziałam się, że Polska produkuje aż 12 tysięcy ton szparagów rocznie i daje nam to szóste miejsce w Europie. Kompletnie mnie to zaskoczyło, bo szparagi nigdy nie wydawały mi się „polskie”. A jednak majowa wkładka w Pierogarni była ich pełna – od kremu ze szparagów po pierogi ze szparagami.
Czerwiec będzie smakował truskawkami, które długo wyczekiwane w końcu zagoszczą na naszych stołach. Prawda, że w czerwcu pachną i smakują zupełnie inaczej?
Na śniadanie na mieście w czerwcu polecam Maślaną Chałkę z kolorowymi pomidorami, truskawkami, burratą, konfiturą z czerwonej cebuli i świeżą bazylią.
A na Dzień Dziecka Kluski Śląskie w stylu mac & cheese z sosem serowym z irlandzkiego sera cheddar, prażoną cebulką, kruszonką z boczku i szczypiorkiem.
Kiedyś Babcia, przymykając oko na jeden dzień bez mycia zębów, mówiła: „No dobrze, możecie zrobić sobie Dzień Dziecka”. I coś w tym było. Bo im jestem starsza, tym bardziej myślę, że Dzień Dziecka wcale nie powinien mieć ograniczenia wiekowego ani konkretnej daty w kalendarzu. Czasem to po prostu deser bez wyrzutów sumienia, kupienie sobie czegoś bez okazji albo obiad, na który ma się ochotę od kilku dni.
Celebracja małych przyjemności też jest formą troski o siebie. 😉
Jesteście już w swojej countryside era? To trend, który w...
Marzec zawsze coś obiecuje. Niby ciepły, niby wiosna,...